
Jak jsię przygotować?
Dobrze jest umyć się pod natryskiem, a następnie wytrzeć do sucha. Do sauny zabieramy suchy ręcznik. Wchodzimy tam szybko, nie otwierając drzwi na oścież. Nie wdrapujemy się od razu pod sufit. Chwilę spędzamy na dolnej ławie, najlepiej w pozycji leżącej. Pod ciało podkładamy niewielki ręcznik. Nie przykrywamy całej ławy, która jest ażurowa, żeby ułatwić cyrkulację powietrza. Co kilka minut przemieszczamy się na wyższe poziomy w kabinie.
Jeżeli mamy kłopoty z wywołaniem wydzielania potu, najlepiej jest usiąść po turecku, położyć splecione ręce na głowie i zrobić z dziesięć głębokich oddechów. Powietrze wciągamy nosem aż "do brzucha", a wydychamy powoli ustami. Skupiamy się na myśli "chcę się spocić!" i efekt jest murowany.
Jesteśmy więc spoceni i teraz możemy sobie lub współtowarzyszom kąpieli sprawić lekkie bicie miękkimi, brzozowymi miotełkami. Niestety, w saunach publicznie dostępnych ta niewątpliwa przyjemność jest z reguły zakazana. Ze skądinąd zrozumiałych względów żadne skrobania, oklepywania i biczowania skóry nie są w nich dopuszczalne.
Wreszcie, po 8-12 minutach wylewamy na rozgrzane kamienie pieca szklankę, w większych saunach dwie, wody. Do wody dobrze dodać parę kropli olejku aromatycznego, np. eukaliptusowego lub sosnowego. Jak mawiają Finowie, sauna ukazuje teraz swoją duszę - Loeyly - odczuwamy uderzenie gorącej fali powietrza. Na ogół jesteśmy w stanie wytrzymać w kabinie jeszcze kilka minut. Kiedy już marzymy tylko o chłodzie - wyskakujemy z kabiny i szybko zamykamy za sobą drzwi.
Schłodzenie ciała
Następuje drugi etap zabiegu - schłodzenie ciała. Jeśli nie ma w okolicy strumienia lub jesiennej fali z bałtyckiej plaży, albo mazurskiego jeziora, przerębla czy przynajmniej basenu z wodą o temperaturze 9-12iC, musimy się zadowolić prysznicem. Strumień wody z natrysku kierujemy najpierw na nogi - od stóp w górę, potem na ręce od dłoni do ramion, później polewamy twarz, kark i tułów. Po schłodzeniu wodą lekko wycieramy ciało i staramy się przebywać jakiś czas na powietrzu lub w zimnym pomieszczeniu. Etap ten kończymy, gdy czujemy chłód w stopach. Ponownie wędrujemy do kabiny i postępujemy jak poprzednio. Zaleca się trzykrotny cykl przegrzewania i oziębiania ciała. Podczas ostatniego schładzania możemy złuszczyć naskórek na całym ciele szczotką czy szorstką rękawicą posmarowaną kremem do peelingu lub solą kuchenną. Opłukujemy się najpierw letnią, potem zimną wodą. Nie używamy mydła, które ma odczyn zasadowy i wysusza skórę.
Komentarze (0)